Laskowski Kazimierz - Ekonom-tragik - obrazek z życia wiejskiego

Sample Image




Jak który pastuch, fornal był grzeczny, mówił "wielmożny panie, wielmożny dziedzicu", to mu dał lepszy, większy kawałek roli pod kartofle, ale dla grubian, dla grundali znalazła
się kara. Nie wydał ordynaryi, nie zapłacił pensyi, to takiemu pyskatemu zaraz gęba zmalała, delikatność wróciła.
Dał mu Pan Bóg pierwszego synka, Chaimka, z tego to już będzie cały obywatel, nie Tiulik, ale Tiuliński. Niedługo na to czekać.
On już na kucyku jeździ, ma także fuzyjkę co nie strzela, a wszyscy chłopi we wsi mówią mu jaśnie paniczu!
Lejbuś się cieszy, bo wie, że choć on z Tiulika w Tiulińskiego się zmienił, to delikatnej żydowskiej natury nie zatraci.
Choćby sobie nawet ochrzcił (może mu taki interes wypaść), to i tak żydkiem zostanie.
. . . . . . . . . . . . . . . . .
W Koszerowie sklep spożywczy rozwija się dobrze, choć żaden żydek za grosz utargować mu nie da.
Jeden tylko stary Szlamka, krawiec, wszysyko w katolickim sklepie bierze.
Rabin za to go wyklął; obiecał go na kierkucie nie pochować. Ale Szlamka śmiał się z tego (paskudnik), on powiedział co mu wszystko jedno.
Niedługo przekonał się, co to nie był śmiech.
Umarł — i pochowali go w prostym dole pod kierkutem.
Mogiłkę starego krawca porósł dziki rozchodnik i macierzanka, a jakaś litościwa ręka postawiła na niej tablicę z wyrytem po polsku Dziesięcioro.
I dziś jeszcze pod Koszerowem widzieć można mogiłę po za obrębem kierkutu, a na kamiennej tablicy widnieje pół zatarty napis: kochaj bliźniego swego...
To jedyna pamiątka na grobie starego żyda.
MÓJ GOSPODARZ.
Z pamiętników literata.
Od czasu jak przestałem żyć z własnych funduszów, a wziąłem się do literatury, nie mogę jakoś dobrać sobie mieszkania.
Najkrótszej noweli nie zdołałem ukończyć w jednem i tem samem.
Bohaterowie i bohaterki moich utworów poznawali się w jednym, a rozłączali już na drugim lokalu.
Czasem dogorywającego starca wypadało mi przeprowadzić z Nowego Światu na Kruczą, Piękną lub dalej nawet; niekiedy młode małżeństwo każdy z miodowych miesięcy przepędzało w
innej dzielnicy Warszawy.


<<Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 | 29 | 30 | 31 | 32 | 33 | 34 | 35 | 36 | 37 | 38 | 39 | 40 | 41 | 42 | 43 | 44 | 45 | 46 | 47 | 48 | 49 | 50 | 51 | 52 | 53 | 54 | 55 | 56 | 57 | 58 | 59 | 60 | 61 | 62 | 63 | 64 | 65 | 66 | 67 | 68 | 69 | 70 | 71 | 72 | 73 | 74 | 75 | 76 | 77 | 78 | 79 | 80 | 81 | 82 | 83 | 84 | 85 | 86 | 87 | 88 | 89 | 90 | 91 | 92 | 93 Nastepna>>